Jak czytać napisy na monetach średniowiecznych

Jak czytać napisy na monetach średniowiecznych

Jak czytać napisy gotykiem

Trzymając w ręku starą monetę doświadczamy niesamowitego uczucia osobistego spotkania z historią. Wrażenie jest tym silniejsze im lepiej potrafimy monetę rozpoznać, wydatować i przypisać do danego władcy. Monety są cennym źródłem wiedzy, ale żeby je zrozumieć trzeba znać język jakim do nas przemawiają.

Ikonografia i liternictwo monet średniowiecznych jest dość osobliwe. Główny plan awersu i rewersu stanowią różne wyobrażenia, najczęściej są to: wizerunek władcy, jego herb rodowy, symbol, czy godło państwowe. Rozpoznanie tych elementów ikonograficznych pozwala zorientować monetę i spojrzeć na nią we właściwy sposób. Nad centralnym wyobrażeniem w zewnętrznym otoku znajdziemy znak, który rozpoczyna legendę. W przypadku polskich monet koronnych najczęściej jest nim tak zwany krzyż inicjalny. Tuż za nim mogą wystąpić dodatkowe znaki międzywyrazowe, a tuż po nich pierwsze litery składające się na napis otokowy. Jeśli ktoś pomyślał, że od tego momentu odczytanie legendy będzie łatwe, to nic bardziej mylnego. Krój pisma znany z monet średniowiecznych różni się znacznie od klasycznych czcionek alfabetu łacińskiego używanych współcześnie. Gotycki krój pisma dominuje aż po schyłek XV wieku, dlatego za przykład idealnie posłużą półgrosze koronne królów: Władysława Jagiełły, Kazimierza Jagiellończyka, Jana Olbrachta i Aleksandra Jagiellończyka.

Napisy na półgroszach Władysława Jagiełły

Zacznijmy od rozszyfrowania legendy półgrosza założyciela dynastii Jagiellonów.

Władysław Jagiełło półgrosz

W centralnym punkcie awersu widnieje wyobrażenie korony natomiast rewers zdobi jagielloński orzeł. Skąd wiadomo, która strona jest awersem, a która rewersem monety? To pytanie pozostawmy na chwilę bez odpowiedzi.
Gdy już uda nam się rozpoznać główne elementy ikonograficzne wybieramy dowolną stronę monety (niech to będzie ta z koroną), i skupiamy uwagę na zewnętrznym otoku. Tuż nad centralną sterczyną korony znajdziemy krzyż inicjalny – początek naszej legendy. Dalej znajdują się litery składające się w słowo MON… i tutaj pojawia się pierwszy problem. Jaka litera stoi tuż po N? Tak oto prezentuje się gotycka litera E! Czym jest to zagadkowe MONE, po którym widnieje sześciopromienna gwiazdka? Jest to skrót słowa MONETA. Skracanie słów było powszechne z przyczyn praktycznych. Cały wyraz MONETA nie zmieściłby się w otoku, dlatego został skrócony do czterech liter. Powszechne było również skracanie innych wyrazów, jak nazwa państwa, albo imię władcy. Wróćmy do naszej legendy. Tuż po gwiazdce czytamy WUXD? Otóż nie! Litera stojąca po W to gotyckie L, a tuż za nią widzimy literę A. Mamy zatem WLADI, a dalej dziwny znak będący w rzeczywistości ozdobną formą litery S. Wszystkie litery począwszy od W składają się na słowo WLADISLAI. Legenda awersu ma zatem brzmienie:

czyli moneta Władysława. Warto nadmienić, że legendy na monetach aż do wieku XVIII pisano językiem łacińskim. Nie należy się jednak tym zrażać. Opanowanie kilkunastu słów łacińskich i imion królów, z resztą brzmiących podobnie do tych jakie znamy, będzie w zupełności wystarczające. Przejdźmy teraz na drugą stronę monety. Postępowanie jest takie samo jak w przypadku awersu. Nad głową orła w otoku znajdujemy krzyż inicjalny, a za nim pierwsze słowo zaczynające się od liter RE, dalej stoi znak trudny do rozpoznania. Trudność jest w tym przypadku większa, gdyż litera ta jest nieco rozmyta. To efekt zużycia stempla albo użycia do jego wykonania wysłużonej już puncy litery G. Poprawnie wybita, w pełni czytelna prezentuje się tak:

Kształtem może czasami przypominać cyfrę 6. Dalszą część legendy uzupełnia słowo REGIS. Warto je zapamiętać, gdyż występuje ono dość często, a oznacza króla. Często też na monetach ten rzeczownik jest w mianowniku – król to po łacinie Rex. Po znaku międzywyrazowym w postaci sześciopromiennej gwiazdki mamy słowo POLONIE. Legenda nabiera sensu kiedy połączymy napisy awersu i rewersu.

Dowiadujemy się, że oto mamy do czynienia z monetą Władysława – króla Polski.

Teraz czas powrócić do odpowiedzi na pytanie postawione kilka akapitów wcześniej. W jaki sposób rozróżnić awers i rewers monety? Definicji tych pojęć znajdziemy wiele, jednak najbardziej przemawia do mnie ta, że awersem nazywamy stronę monety, na której wskazano emitenta. W tym przypadku chodzi o Władysława II Jagiełłę, który na mocy prawa menniczego mógł wybijać monety ze swoim imieniem. Mówiący o tym fragment legendy znajduje się na stronie z koroną więc to jest właśnie awers monety.
Pierwszy półgrosz za nami więc z kolejnym powinno pójść łatwiej.

 

Napisy na półgroszach Kazimierza Jagiellończyka

Młodszemu z synów Jagiełły Kazimierzowi Jagiellończykowi przypisujemy takiego oto półgrosza:

Przy pierwszym spojrzeniu zauważamy, że w tym przypadku awersem monety jest strona z orłem. Po krzyżu inicjalnym rozpoczynającym legendę odczytujemy słowo MONETA w nieskróconym zapisie. Litera E jest niemal identyczna jak na półgroszu Jagiełły, natomiast litera A ma kształt bliższy stosowanemu obecnie. Po słowie MONETA znajduje się znak międzywyrazowy w postaci czterolistnej koniczynki, jednak słabo widocznej, za to na rewersie widać go w całej okazałości. Po nim mamy KA3. Ten dziwny zawijas tu przypominający 3 to litera Z. Teraz już bez problemu możemy odczytać imię króla – KAZIMIRI.

Legendę rewersu rozpoczyna słowo REGIS. Jak już wspomniałem litera G czasem przypomina cyfrę 6, czego mamy tu idealny przykład. Ciekawostką jest zastosowanie odwróconej litery S. Nie jest to wyjątkowy przypadek, a podobna sytuacja ma miejsce także w przypadku litery E. Półgrosze Kazimierza Jagiellończyka z literami E w lustrzanym odbiciu występują nieco rzadziej, co podnosi wartość tych monet.

Po słowie REGIS znajduje się koniczynka, a dalej kwiat o pięciu płatkach. Jest to róża, czyli herb Poraj należący do ówczesnego podskarbiego koronnego Piotra Kurozwęckiego zwanego piorunem. Stąd wzięła się dość często spotykana nazwa tych monet – piorunki. Legenda w całej okazałości prezentuje się tak:

Napis głosi: Moneta Kazimierza króla Polski

Napisy na półgroszach Jana Olbachta

Wraz z objęciem tronu przez Jana Olbrachta mennica płynnie przystąpiła do wybijania monet z imieniem nowego władcy. Załoga w mennicy nie zmieniła się, dlatego niektóre półgrosze Jana Olbrachta i Kazimierza Jagiellończyka są do siebie łudząco podobne. W przypadku monet ze słabo widocznym imieniem króla identyfikacja jest utrudniona, ale nadal możliwa.  Na piorunkach Jana Olbrachta  w polach korony znajdują się dwa krzyżyki natomiast na półgroszach Kazimierza Jagiellończyka w lewym polu korony jest lilijka, a w prawym krzyżyk.

Pokazanie niemal identycznych monet obu władców byłoby pozbawione sensu, dlatego na nasz warsztat trafia półgrosz podobny do Kazimierzowego, ale jednak trochę inny.

półgrosz Jan Olbracht

Na awersie już tradycyjnie legendę rozpoczyna słowo MONETA, dalej znajduje się znak przystankowy, coś na kształt rombu. Za nim stoi litera I, skrót od słowa Ioanni, czyli Jana. Dalej z pewną trudnością możemy odczytać słowo  ALBERTI – Olbrachta. Widoczne częściowe obcięcie liter nie jest niczym wyjątkowym ani też nie jest błędem menniczym. Prezentowane monety to naprawdę pięknie zachowane egzemplarze, jednak trzeba mieć na uwadze, że mennictwo średniowieczne było dość prymitywne. Z tego powodu w pełni czytelne egzemplarze monet zdarzają się dość rzadko. Częściej mamy do czynienia z monetami niedobitymi, wybitymi niecentrycznie, dwukrotnie uderzonymi stemplem. To tylko krótka lista możliwych defektów, które znacząco utrudniają odczyt legendy. Napis otokowy rewersu jest identyczny jak w przypadku półgrosza Kazimierza. REGIS POLONIE kończy więc treść legendy, która w pełni brzmi następująco:

Moneta Jana Olbrachta króla Polski

Legenda na półgroszach Aleksandra Jagiellończyka

Ostatnią monetą, którą mam przyjemność zaprezentować jest półgrosz Aleksandra Jagiellończyka w rewelacyjnym, niemal menniczym stanie zachowania. Ten egzemplarz, najpiękniejszy jaki dotąd widziałem, możecie oglądać dzięki uprzejmości Witolda Borowskiego.

półgrosz Aleksander Jagiellończyk
Czytanie legendy z takiej monety nie stanowi problemu. Orzeł również zdobi awers tego półgrosza. Legenda poprzedzona krzyżem inicjalnym rozpoczyna się od imienia króla ALEXANDER. Dalej po znaku międzywyrazowym w postaci dwukropka stoi słowo DEI, a następnie po kolejnym dwukropku mamy literę G. Litera G jest tutaj skrótem, natomiast wyrażenie należy przeczytać jako DEI GRATIA, co w tłumaczeniu z łaciny znaczy: z Bożej łaski. Skrót jak i cały zwrot warto zapamiętać, ponieważ występuje on dość często na monetach polskich. Spotykamy go także w bardziej skróconej formie tylko w postaci liter DG rozdzielonych przerywnikiem. Ostatnim słowem legendy awersu jest REX – król. Wiemy stąd, że emitentem tej monety jest Aleksander z bożej łaski król. O tym jakiego kraju jest to król dowiadujemy się z legendy rewersu. Słowo MONETA poprzedza zwrot REGIS:POLONIE. Ten fragment legendy informuje zatem, że jest to moneta króla Polski. Legenda w całej okazałości prezentuje się tak:
Korzystając z okazji składam podziękowania dla Mirosława Górskiego za udostępnienie mi tej pięknej czcionki. Mam nadzieję, że za sprawą tego artykułu czytanie legend monet średniowiecznych stanie się dla was nieco łatwiejsze. Na sam koniec wleję jednak do miodu łyżkę dziegciu. Jak już wspomniałem monety średniowieczne rzadko kiedy są tak pięknie wybite jak te powyżej. Częściej trafiają się egzemplarze zachowane jak ten:

Jeśli jednak będziecie w stanie zaakceptować niedoskonałości tych monet, poświęcicie im trochę czasu to być może staną się waszą pasją. Wtedy nawet na podstawie najkrótszego zachowanego fragmentu legendy rozpoznacie monetę bez problemu. A może już wiecie co to za półgrosz?

Dodaj komentarz